Rekolekcje


Następny Poprzedni


Zobacz Galerię

 

Częstoborowice 12-14 maj 2010 r.

Rekolekcje przygotowane przez Wolontariuszy prowadził ks. Jacek, gościliśmy również ks. Mieczysława i diakona Łukasza.

Jak było? Najlepiej opowiedzą same uczestniczki:

„Może to, że jestem tutaj dziś coś dla mnie znaczy.

Może to, że płaczę to już coś.

Tylko prawdziwi ludzie żyją wiecznie.

A ja sama nie wiem czy los tak chciał(…)

To co było znaczy wiele, aż tak wiele, że nie daje mi spokoju. - (A)

„Wieczorem poszliśmy do kościoła. W kościele jest kaplica, była adoracja – co oznacza miłość Boga- modliłam się i płakałam. Wszyscy płakali. Dostałyśmy list od Pana Boga…

(…) od ks. Jacka, którego dzisiaj poznałam,  dostałyśmy Nowy Testament. Przyjechałyśmy tu z MOW i jesteśmy z Wolontariuszami, jest p. Ewa i p. Gosia, jest bardzo fajnie. Powtórzę się - naprawdę cieszę się, że mogę tu być.

(…) wylosowałam rano karteczkę z tekstem: Nie martwcie się o jutro, bo dzień dzisiejszy zatroszczy się o ciebie. Każdy dzień ma dość swoich kłopotów (Mt 6,36).

(…) Jak opiszę te dni, to chcę, żeby ktoś przeczytał to co pisałam, bo nie wstydzę się tego co czuję i co myślę naprawdę!

(…) po obiedzie poszliśmy do kościoła w kaplicy śpiewaliśmy pieśni, potem ks. Jacek powiedział, że te dziewczyny, które chcą zaufać Panu Bogu, mogą z zawiązanymi oczami iść z Wolontariuszami, w tym czasie przemyśleć różne swoje sprawy. Jak będziemy chciały wrócić mamy zawołać JEZUS. Mnie wyprowadziła Ewa, nie wiedziałam, gdzie jestem. Siedziałam dłuższą chwilę, bardzo się bałam i  krzyknęłam JEZUS. Usłyszałam śmiech w oddali, poczułam się okropnie. Po chwili znowu krzyknęłam JEZUS i nic, słyszałam jak ktoś koło mnie chodzi i znów krzyknęłam JEZUS, podszedł Marcin, podał mi rękę i zaprowadził mnie do kaplicy. Słyszałam jak inne dziewczyny krzyczą JEZUS już nikt się nie śmiał. W kaplicy, jak rozwiązał mi oczy, stałam przed obrazem Jezusa Miłosiernego,  modliliśmy się i płakali…

(…) nadszedł czas rozstania, naprawdę nie chciałam płakać, ścisnęło mnie coś w środku, to było takie smutne. Mateusz zaczął śpiewać „ Wielka miłość” i zaczęłyśmy płakać wszystkie.

Związałam się z tymi dobrymi ludźmi. Wszystkich szanuję będę ich szanować tak jak i tych, których nie było z nami.

(…) Na koniec każdy mówił coś od siebie, różne rzeczy, ale bardzo miłe i piękne. Dziękuję”– O.

„ Wiara we własne siły nie jest wszystkim, ale bez niej nic nie istnieje. Po tych rekolekcjach pogłębiła się moja wiara, jestem zadowolona i szczęśliwa” -  A.

„Te rekolekcje dały mi dużo do myślenia. Widziałam, że nawet  te osoby, które są niby „mocne” psychicznie wzruszały się podczas adoracji , kazań i konferencji ks. Jacka.

Ks. Jacek też płakał, bo łzy nie są oznaką słabości, lecz naszych uczuć i emocji. Moim zdaniem „tu” też powinno być jak „tam”, czyli wszystkie wychowanki powinny ze sobą rozmawiać, nie kłócić się , pomagać sobie nawzajem.

Pierwszy raz w życiu spotkałam się z takim księdzem jak ks. Jacek.” – N.

„Czasami Boże sama nie wiem kim jestem, wiem tylko, kim pragnę być.

Proszę pomóż mi odnaleźć siebie, bo gdzieś wcześniej zagubiłam się.

I siebie nie potrafię zrozumieć, tak samo jak świat nie rozumie mnie.

W myślach swoich zagubiona tkwię, lecz Twoja moc wypełni mnie,

gdy tylko uwierzę, że jesteś.

Dam Ci znak i nie zostawię Cię nigdy już”  - (A.)

„(…) ten dzień i Ci ludzie, którzy są tu ze mną uświadamiają mi, że Pan Bóg istnieje. To co dzisiaj usłyszałam, to były najpiękniejsze słowa w moim .

(…) że Pan Bóg jest i pomoże mi w trudnych chwilach, że ja muszę pierwsza wyciągnąć rękę, bo Pan Bóg nie pcha się z butami do naszego życia

(…) teraz naprawdę wiem, że wierzę w Boga. Proszę Cię Panie Boże żebyś umocnił mnie w tej wierze.

(…) Bardzo mi się podobało, że w  grupach otworzyłyśmy się na siebie (…)

(…) gdy ks. Jacek prowadził konferencję usłyszałam słowa skierowane do mnie od Pana Boga, dotarły do mojego serca, które tak naprawdę chce go bardzo kochać, a nie tylko czynić zło. Podobało mi się to, że mogłam przeżyć jak naprawdę jest mi On potrzebny. Gdy Paulina wyprowadziła mnie z kaplicy z zawiązanymi oczami nie wiedziałam o czym będę mówić, co pomyślę … gdy siadłam zaczęłam płakać, bo pomyślałam że to tak jak ze złem, gdy się robi coś złego jest czarno przed oczami  a gdy coś dobrego to jest światło.

(…) to był dzień spowiedzi św. po długim namyśle doszłam do wniosku, że chcę stanąć przed Jezusem. Po spowiedzi płakałam, ale płakałam z radości. Malwinka wzięła mnie i poszłyśmy się przejść, ujrzałam wtedy tęczę to był znak od Boga. Tęcza znikała ale gdy robiłam z nią drugie okrążenie to pojawiła się tęcza bardziej wyrazista i  ta tęcza była dla Malwiny, powiedziałam Jej o tym i popłynęły łzy... ” – R. Z.

„Dziękuję za To spotkanie Ks. Jackowi, Wolontariuszom, Diakonowi Łukaszowi, ks. Mietkowi, p. Ewie i p. Gosi zróbmy wszystko, by nie zaprzepaścić tego co w nas piękne.” - K

Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.
Ok Odmawiać